Fabryka słów
Wola Wielu - James Islington
Są takie książki, że kiedy tylko widzę zapowiedź ich premiery, zaczynam się niepokoić i myślę sobie, że nic lepszego w najbliższym czasie mnie już nie spotka. Nie będę udawać, że śledzę zagraniczne media wydawnicze i poluję na premiery w oryginale. To nie moja bajka. Bazuję głównie na polskim rynku i właśnie dlatego „Wola Wielu” była dla mnie tak ogromnym zaskoczeniem. Takiego efektu wow nie miałam już dawno.
Najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że kiedy tylko skończyłam tę książkę, od razu kupiłam inną serię autora. Dawno nie poczułam wobec pisarza czegoś tak mocnego, jak czytelnicza miłość bezgraniczna. A to nie zdarza się często.
Gruba, monumentalna powieść od początku zapowiada wyzwanie. Uwielbiam takie tomiska, ale jednocześnie zawsze mam obawę, czy historia rzeczywiście mnie porwie. Tutaj początek był wymagający. Nie dlatego, że wydarzenia się nie kleiły, wręcz przeciwnie, fabuła była spójna i przemyślana. Problemem był ogrom informacji. Czułam się, jakbym została wrzucona w sam środek świata inspirowanego Imperium Rzymskim, z elementem akademii i rozbudowanym systemem magicznym, który jest oryginalny i nieoczywisty. To nie był chaos w narracji, to była złożoność, która wymagała skupienia i cierpliwości.
„Wola Wielu” to fantasy ambitne, wielowątkowe, pełne intryg politycznych i subtelnych zagrywek. To historia, w której nic nie jest czarno białe, a każde działanie ma konsekwencje. I właśnie ta warstwa polityczna oraz konstrukcja świata sprawiły, że zaczęłam coraz bardziej doceniać kunszt autora.
Bohaterowie nie są tu tylko tłem dla wielkiej historii. Vis to postać, którą naprawdę polubiłam. Z jednej strony outsider naznaczony przeszłością, z drugiej nastolatek, który musi walczyć o swoje miejsce i nie zawsze wszystko przychodzi mu łatwo. Widać jego wysiłek, wahania i momenty zwątpienia. To sprawia, że jest autentyczny. Kibicowałam mu, bo jego decyzje nie są oczywiste, a jego rozwój nie jest drogą na skróty.
To bardzo oryginalna historia. Przemoc, intrygi polityczne, hierarchia społeczna i złożony świat przedstawiony tworzą mieszankę, która wciąga coraz mocniej z każdym rozdziałem. Oryginalność bije z tej powieści i to jest jej ogromna siła w świecie, gdzie wiele fantasy zaczyna brzmieć podobnie.
Zakończenie czytałam dwa razy. Po prostu byłam w takim szoku, że musiałam wrócić i upewnić się, że dobrze przeczytałam to, co się wydarzyło. Dosłownie zbierałam szczękę z podłogi. Tego się nie spodziewałam.
Potrzebuję drugiego tomu już teraz.
