Siewcy koszmarów - Martyna Raduchowska | Recenzja


Zawsze mam tak, że kiedy sięgam po kolejny tom serii, to podchodzę do niego zupełnie inaczej niż do pierwszego. Bo to już nie jest przypadkowa książka. To historia, do której wracam świadomie, z konkretnymi oczekiwaniami i emocjami. I dokładnie tak było w przypadku Siewców koszmarów.

Seria Martyny Raduchowskiej już wcześniej zdążyła mnie kupić. Ida i Kruchy to bohaterowie, których po prostu nie da się nie lubić, a ich perypetie mają w sobie coś, co przyciąga i nie pozwala odpuścić. Dlatego kiedy pojawił się nowy tom, nie miałam wątpliwości, że chcę do tego świata wrócić. I teraz najważniejsze pytanie. Czy było warto czekać? Dla mnie zdecydowanie tak.

Już sama okładka daje jasny sygnał, że wchodzimy w mroczniejszy klimat. Tu nie ma miejsca na półśrodki. Jeśli ktoś zna twórczość autorki, to wie, że potrafi wejść w mrok bez zawahania i dokładnie to tutaj dostajemy. Ta książka ma w sobie ciężar, który czuć od pierwszych stron.

Najbardziej zaintrygowało mnie to, jak została poprowadzona fabuła. Mamy dwie rzeczywistości, dwa tory narracji, które na początku mogą wprowadzać lekki chaos. I nie ukrywam, przez chwilę trzeba się odnaleźć w tym wszystkim. Ale im dalej w historię, tym bardziej wszystko zaczyna się łączyć i nabierać sensu. I właśnie to było dla mnie bardzo satysfakcjonujące. Lubię, kiedy książka wymaga ode mnie skupienia i daje coś w zamian.

Dwie perspektywy, dwa światy i historia, która ma drugie dno. To wszystko sprawiło, że naprawdę wciągnęłam się w tę opowieść. Momentami miałam wrażenie, że mogłaby być trochę bardziej skondensowana, bo zdarzały się fragmenty bardziej przegadane. Ale nie było to coś, co psuło odbiór. Raczej drobna uwaga, która nie zmienia ogólnego wrażenia.

Przyznam, że liczyłam na więcej momentów wspólnych i trochę więcej emocji między bohaterami. To jest coś, co zawsze lubię i czego tutaj odrobinę mi zabrakło. Ale mimo to powrót do tej historii był dla mnie naprawdę przyjemny. To nadal ten sam świat, ta sama wyobraźnia i ten sam klimat, który mnie kiedyś wciągnął.

Siewcy koszmarów to bardzo dobra kontynuacja serii fantasy, która wyróżnia się na tle polskiej fantastyki. Jest mrocznie, jest wielowątkowo, jest intrygująco. I przede wszystkim jest coś, co sprawia, że chce się czytać dalej.

Jeśli znacie poprzednie tomy, to nie ma się nad czym zastanawiać. To jedna z tych serii, które po prostu trzeba kontynuować. A jeśli jeszcze nie znacie, to naprawdę warto nadrobić, bo to jedna z ciekawszych historii w polskiej fantastyce.

I nie oszukujmy się. Te wydania aż proszą się, żeby stać na półce.

Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem Mięta.