Jeleni sztylet - Marta Mrozińska


Liczba stron: 486
Data wydania: 05 marzec 2024 r. 
Seria: 
Tom: 1
Wiek: 18+

Bora, bohaterka powieści „Jeleni sztylet”, jest jak kukułcze piskle, podrzucona wraz z bratem na wychowanie ciotce do zapomnianej przez świat małej wsi na skraju ogromnej puszczy.

Puszczy zamieszkanej przez istoty z rodzimych legend: rusałki, Leszego, wąpierze i strzygi, lecz ich świat chyli się ku zapomnieniu. Bohaterka od dziecka zna tylko odrzucenie, głód i gniew, który każe jej wciąż walczyć o lepsze jutro. Dla brata zrobiłaby wszystko i stąd bierze się pomysł na dołączenie do Włóczni, starej szkoły wojskowej szkolącej najemników.

Co to była za lektura. Po przeczytaniu ostatniej strony, siedziałam w swoim fotelu, tępo wpatrując się w ścianę. Zębatki w mózgu zaczęły trafiać na swoje miejsce i myśli formowały się w jedno zdanie: jakie to było genialne. W swoim życiu przeczytałam ponad 700 książek, i żeby nie było, ale sprawdziłam to - jedynie 12 zasłużyło w mojej ocenie na soczystą 10. Jeleni sztylet mnie pozamiatał, bo znalazło się w nim wszystko co uwielbiam w takiej literaturze i faktycznie miałam nosa, że chciałam ją przeczytać.

W skrócie to fantastyka w słowiańskim wydaniu ze świetną mocną zarysowaną bohaterką. Ja wiem, niby pomyślicie kolejny odgrzewany kotlet - ileż to ja razy czytałam o wybrańcach, bitwach, naukach w szkole - ale ja wam to powiem dosadnie - i co z tego. Ogólny zarys jest nam wszystkim już znany, ale to kwestia wykonania, opowiedzenia historii i smaczków wtrącanych co chwilę sprawia, że pozycja zasługuje u mnie na otrzymanie najwyższej noty.

Taki człowiek zna tylko swoją wieś, tylko swą najbliższą okolicę, a opuszczenie wszystkiego, co mu bliskie, oznacza śmierć. Pozostają więc i liczą, że dopisze im szczęście. Ale szczęście nie sprzyja biednym i osamotnionym ludziom, tyle już sama rozumiałam.

Wszebora Lapis to kobieta silna, zdecydowana, i pomimo swojej odpychającej natury, można ją polubić, a nawet pokochać. Bo pomimo, że Marta Mrozińska stworzyła główną postać przy omotaniu ją w woale starej religii, słowiańskich powiewów natury, to z drugiej strony nadal jest młodą kobietą, która popełnia błędy i niekoniecznie zawsze wie jak ma się w danym momencie czuć i zachować. Jej droga i kształtowanie się charakteru było super przeżyciem i również wskakuje na topkę moich ulubionych postaci.

- Ciebie też nikt nie prosił, żebyś wypruwała sobie flaki dla rodziny. chcesz się zabić, proszę bardzo, ale nie zasłaniaj się poświęceniem! Robisz to z własnej głupoty - krzyknął, raniąc mnie tym słowem.


Od niedawna zagłębiam się w tematy słowiańskie i tutaj są tak mocno zarysowane, że mam ochotę ciągle otrzymywać więcej. Autorka świetnie otoczyła życie Bory Leszym, wąpierzami, rusałkami, ale to tylko mały odsetek tego co możecie tutaj znaleźć. Kto uwielbia więc czytać o takich klimatach, to ręka do góry i sięga po Jeleni Sztylet.

- Czym jesteś?
- Czym? Dlaczego nie kim? te ludzkie podziały na kto i co, ludzie wyżej, istoty natury niżej. To poniżające - odparła z irytacją, nie odpowiadając oczywiście na moje pytanie.

Wpleciona szkoła, czyli Włócznia, to już u mnie wisienka na torcie i wcale nie zamierzam przepraszać. Nic na to nie poradzę, że dla mnie: szkoła, wojna i fantastyka to już trio idealne. Do tego historia jest brutalna, nie oszczędza czytelnika, zarówno jeżeli chodzi o uczucia bohaterów, jak również o ich jakiekolwiek istnienie. Ledwo polubisz jakąś postać, a tu bum i już jej nie ma.

Książkę połyka się w całości a później się żałuje, że tak szybko się ją przeczytało. Po prostu z niecierpliwością czekam na kolejny tom. Na początku próbowałam sobie dawkować tą pozycję, ale i tak wiedziałam, że tą walkę mogę jedynie przegrać i tak właśnie było. Mogę tylko napisać, że: chciałabym już, teraz, w tej chwili więcej. Piękna okładka jedynie dodaje smaczku całej tej historii. Prawdziwy fan fantastyki nie może przejść obok Jeleniego Sztyletu obojętnie, a jeżeli to zrobi, to traci wspaniałą historię, taką, która zostaje w twojej głowie i sercu na dłużej.

Ludzie się nie zmieniają, tylko my zaczynamy ich lepiej rozumieć. Lub porzucają z czasem maski, które miały nas zwodzić.

Opinia powstała przy współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka